Pięć piłek w sieci Gikiewicza

Rafał Gikiewicz nie uratował Unionu Berlin przed klęską 0:5 w Dortmundzie. W drużynie gospodarzy cały mecz rozegrał Łukasz Piszczek.

Gikiewicz miał jedną spektakularną interwencję, broniąc uderzenie z rzutu wolnego. A poza tym? Najpierw puścił gola po rykoszecie, potem z bliska, z karnego (sam faulował), znowu z bliska i tylko do ostatniego puszczonego gola można lekko się przyczepić.
Natomiast znowu pokazał się niesamowity Erling Braut Haaland. W dwóch pierwszych meczach w Bundeslidze wchodził dopiero w drugich połowach i strzelił pięć goli. Teraz zagrał od początku i znowu trafił dwukrotnie. W sumie trzy mecze, siedem goli. Niesamowite.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

>